Witam czarodzieje! :D doczekaliście się kolejnej notki :)
Hermiona i Harry powoli zaczynali się budzić. Poczuli powiew świeżego powietrza.
Dziewczyna otworzyła leniwie oczy i rozejrzała się. Leżała na miękkiej trawie, zaraz obok Harry'ego. Poczuła na szyi wbijający się w skórę łańcuszek. Zdjęła go i podparła się na łokciach. Jakieś 40 metrów od nich stał domek w kształcie kalosza. W jego oknach wisiały granatowe firany, a na dachu stał dobrze zbudowany mugolski teleskop.
Harry natomiast był bardzo zdziwiony. Kiedy rozpoznał zmieniacz czasu, schował go pod koszulkę, w której sypiał.
Nie bardzo rozumieli, jak się tu znaleźli, ubrani w piżamy i o bosych stopach.
Zauważyli Rona siedzącego na głazie wielkości hipopotama i szybko wstali otrzepując się z ziemi.
- Ron? - zapytała Hermiona, w oczach miała łzy. Jeśli przenieśli się w czasie, już nigdy nie zobaczy rodziny, przyjaciół...
Rudzielec spojrzał na nią. To jedno spojrzenie wyjaśniało wszystko.
Odwrócili się w stronę, w którą wpatrywał się Weasley.
- To... - zaczął Harry.
- Nora. Za czasów młodego ojca - wtrącił Ronald.
- Dobra, Ron, skoro nas tu wpakowałeś, to ja jak zwykle muszę nas wyplątać - westchnęła Hermiona. - Musimy coś ustalić: wymyślimy fałszywe nazwiska. Ja nazywam się Tatiana Hopedust, córka Marca i Hollieanny Hopedust. Moja matka była czarownicą, niestety zmarła. Poszukuję mojego ojca, który porzucił matkę i wyjechał. Teraz ty, Harry.
- J-ja? - wyjąkał Potter i poprawił włosy onieśmielony historią przyjaciółki. - Jestem John Fryan, moi rodzice są nieznani, tak samo jak status krwi. Wiadomo, że mam brata, lecz go nie znam. Ron?
- Jestem Matthew Sandrou, pochodzę z Francji, tam mieszkają moi rodzice: Matka Alba pochodząca z Hiszpanii oraz Xavier, mój ojciec. Jestem mugolakiem i mam starszą siostrę Aglayę.
- Brawo. Teraz idziemy do tego domku i zapytamy o różne rzeczy.
Hermiona wyjęła małą portmonetkę i wyjęła z niej ubrania.
- Przezorny zawsze ubezpieczony!
Po przebraniu się, co nie trwało zbyt długo, poszli zapukać w drzwi butowego domu.
- Dzień dobry, nazywam się Tatiana Hopedust, a to są moi przyjaciele, John i Matthew.
- Witam, Luis Renergen - odpowiedział im staruszek stojący w drzwiach. - O co chodzi?
- Tato, daj, załatwię to - wtrącił się chłopak stojący za panem Renergenem. - David Fabien Renergen. Zapraszam. - Wskazał ręką na wejście.
Hermiona niepewnie przekroczyła próg, a za nią Harry i Ron.
- Uczycie się w Hogwarcie? - zagadał do nich David.
- Nie. Uciekliśmy z domu - skłamała "Tatiana".
- Mhm. Pewnie potrzebujecie czegoś.
- Dostępu do kalendarza, możliwości przenocowania i prowiantu.
- Jasne, możecie być tu nawet tydzień - powiedział i puścił oczko do Hermiony. - ja jak chodziłem do Hogwartu, to uwielbiałem nocne przechadzki.
Hermiona zarumieniła się, a Rona coś ukłuło w sercę. Zazdrość.
- Mogę ci dzisiaj potowarzyszyć - szepnęła. Spojrzała na Davida: Ciemno blond włosy, duże niebieskie oczy... Śliczne rysy twarzy... Wysoki, szczupły...
- To ja wam pokażę pokoje. - David poprawił włosy i wskazał schody.
Chwilę później byli na drugim piętrze buta. Dostali trzy pokoje, Harry błękitny, Ron Pomarańczowy, a Hermiona Beżowy.
Po wejściu do pokoju, Herm rzuciła się na wielkie łóżko.
- Można? - zapytał młody Renergen pukając.
- Jasne - odpowiedziała Hermiona, a ten zamiast przejść przez drzwi, teleportował się do pokoju. A ona, żeby mu pokazać, że nie jest gorsza, teleportowała się tuż obok niego. Ten, bez namysłu pocałował ją w czoło.
- Idziemy?
- Oczywiście - powiedziała zawiedziona urokiem chłopaka.
Nie wyszli przez drzwi - teleportowali się na dwór.
Tego dnia lepiej się zapoznali. Hermiona dowiedziała się, że David to Gryfon, lecz jego dwóch kuzynów to Ślizgoni i mimo pozorów, bardzo się przyjaźnili z nim.
Granger i on bardzo się rozumieli i jeszcze tego wieczora zostali parą.
¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤
hej! w tym rozdziale wątek rozpoznania świata ^^
w następnym wątek z Tomem!
Pozdrawiam, Ananasek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz