czwartek, 19 maja 2016

Rozdział 1

Witam czarodzieje! :D doczekaliście się kolejnej notki :)

 Hermiona i Harry powoli zaczynali się budzić. Poczuli powiew świeżego powietrza.
 Dziewczyna otworzyła leniwie oczy i rozejrzała się. Leżała na miękkiej trawie, zaraz obok Harry'ego. Poczuła na szyi wbijający się w skórę łańcuszek. Zdjęła go i podparła się na łokciach. Jakieś 40 metrów od nich stał domek w kształcie kalosza. W jego oknach wisiały granatowe firany, a na dachu stał dobrze zbudowany mugolski teleskop.
 Harry natomiast był bardzo zdziwiony. Kiedy rozpoznał zmieniacz czasu, schował go pod koszulkę, w której sypiał.
 Nie bardzo rozumieli, jak się tu znaleźli, ubrani w piżamy i o bosych stopach.
 Zauważyli Rona siedzącego na głazie wielkości hipopotama i szybko wstali otrzepując się z ziemi.
 - Ron? - zapytała Hermiona, w oczach miała łzy. Jeśli przenieśli się w czasie,  już nigdy nie  zobaczy rodziny, przyjaciół...
 Rudzielec spojrzał na nią. To jedno spojrzenie wyjaśniało wszystko.
 Odwrócili się w stronę, w którą wpatrywał się Weasley.
 - To... - zaczął Harry.
 - Nora. Za czasów młodego ojca - wtrącił Ronald.
 - Dobra, Ron, skoro nas tu wpakowałeś, to ja jak zwykle muszę nas wyplątać - westchnęła Hermiona. - Musimy coś ustalić: wymyślimy fałszywe nazwiska. Ja nazywam się Tatiana Hopedust, córka Marca i Hollieanny Hopedust. Moja matka była czarownicą, niestety zmarła. Poszukuję mojego ojca, który porzucił matkę i wyjechał. Teraz ty, Harry.
 - J-ja? - wyjąkał Potter i poprawił włosy onieśmielony historią przyjaciółki. - Jestem John Fryan, moi rodzice są nieznani, tak samo jak status krwi. Wiadomo, że mam brata, lecz go nie znam. Ron?
 - Jestem Matthew Sandrou, pochodzę z Francji, tam mieszkają moi rodzice: Matka Alba pochodząca z Hiszpanii oraz Xavier, mój ojciec. Jestem mugolakiem i mam starszą siostrę Aglayę.
 - Brawo. Teraz idziemy do tego domku i zapytamy o różne rzeczy.
 Hermiona wyjęła małą portmonetkę i wyjęła z niej ubrania.
 - Przezorny zawsze ubezpieczony!
 Po przebraniu się, co nie trwało zbyt długo, poszli zapukać w drzwi butowego domu.
 - Dzień dobry, nazywam się Tatiana Hopedust, a to są moi przyjaciele, John i Matthew.
 - Witam, Luis Renergen - odpowiedział im staruszek stojący w drzwiach. - O co chodzi?
 - Tato, daj, załatwię to - wtrącił się chłopak stojący za panem Renergenem. - David Fabien Renergen. Zapraszam. - Wskazał ręką na wejście.
 Hermiona niepewnie przekroczyła próg, a za nią Harry i Ron.
 - Uczycie się w Hogwarcie? - zagadał do nich David.
 - Nie. Uciekliśmy z domu - skłamała "Tatiana".
 - Mhm. Pewnie potrzebujecie czegoś.
 - Dostępu do kalendarza, możliwości przenocowania i prowiantu.
 - Jasne, możecie być tu nawet tydzień - powiedział i puścił oczko do Hermiony. - ja jak chodziłem do Hogwartu, to uwielbiałem nocne przechadzki.
 Hermiona zarumieniła się, a Rona coś ukłuło w sercę. Zazdrość.
 - Mogę ci dzisiaj potowarzyszyć - szepnęła. Spojrzała na Davida: Ciemno blond włosy, duże niebieskie oczy... Śliczne rysy twarzy... Wysoki,  szczupły...
 - To ja wam pokażę pokoje. - David poprawił włosy i wskazał schody.
 Chwilę później byli na drugim piętrze buta. Dostali trzy pokoje, Harry błękitny, Ron Pomarańczowy, a Hermiona Beżowy.
 Po wejściu do pokoju, Herm rzuciła się na wielkie łóżko.
 - Można? - zapytał młody Renergen pukając.
 - Jasne - odpowiedziała Hermiona, a ten zamiast przejść przez drzwi, teleportował się do pokoju. A ona, żeby mu pokazać, że nie jest gorsza, teleportowała się tuż obok niego. Ten, bez namysłu pocałował ją w czoło.
 - Idziemy?
 - Oczywiście - powiedziała zawiedziona urokiem chłopaka.
 Nie wyszli przez drzwi - teleportowali się na dwór.
 Tego dnia lepiej się zapoznali. Hermiona dowiedziała się, że David to Gryfon, lecz jego dwóch kuzynów to Ślizgoni i mimo pozorów, bardzo się przyjaźnili z nim.
 Granger i on bardzo się rozumieli i jeszcze tego wieczora zostali parą.

¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤
hej! w tym rozdziale wątek rozpoznania świata ^^
w następnym wątek z Tomem!
Pozdrawiam, Ananasek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz